•24 Luty, 2008 •
1 komentarz
Weekand… „Pracujcie, a kiedyś odpocząć wam dadzą…”
No… prawie… Pranie, sprzątanie, zakupy… ble ble ble… Uroki życia na własną rękę:P (Jak ktoś sobie nie radzi w takich sprawach to wyjeżdżając na wyspy niech nie zapomni zapakować do plecaka mamy
).
Ale nie żebym narzekał… Nieeeeee… Nawet mi się to podoba:) – ” Kiedyś trzeba dorosnąć…” ( nie całkiem, bo nie mam zamiaru zwapnieć do reszty:P , ale przynajmniej mniej więcej zmierzać po części w tym kierunku…;) )
Weekand… czas lenistwa
I mimo pogody humor mi dopisuje…;)
Ps1. Topór wojenny zakopany… I dlatego jest gitara…:)
Ps2. CS… jesteście ciency jak POLSILVER 
Ps3. PFB Rulez…
))
Napisane w blog
•17 Luty, 2008 •
3 komentarzy
Ufff… to już bezmała miesiąc odkąd jestem w Walii… Niby miesiąc, ale zleciało jak kilka dni. Pożegnanie (dwukrotne
)… pamiętam jakby to było wczoraj… Wieczorny autokar, przesiadywanie na dworcu w Birmingham… droga do Aber…
Chyba nadal do mnie nie dochodzi, ze wyjechałem… że jestem prawie 2000 tyś. km od domu… od mojego dotychczasowego świata… Ale ponoć w życiu nie można stać… trzeba szukać swojego miejsca…
Kiedyś napisałem – „Droga do szczęścia długa i kręta…” … spakowałem swoje rzeczy i wyruszyłem w drogę… to chyba o tą drogę mi chodziło…
Napisane w blog
Tagi: aberystwyth, emigracja, praca, szczęście, szukanie, walia, wyjazd, zagranica