Początek nowego początku…
Ufff… to już bezmała miesiąc odkąd jestem w Walii… Niby miesiąc, ale zleciało jak kilka dni. Pożegnanie (dwukrotne
)… pamiętam jakby to było wczoraj… Wieczorny autokar, przesiadywanie na dworcu w Birmingham… droga do Aber…
Chyba nadal do mnie nie dochodzi, ze wyjechałem… że jestem prawie 2000 tyś. km od domu… od mojego dotychczasowego świata… Ale ponoć w życiu nie można stać… trzeba szukać swojego miejsca…
Kiedyś napisałem - “Droga do szczęścia długa i kręta…” … spakowałem swoje rzeczy i wyruszyłem w drogę… to chyba o tą drogę mi chodziło…

pozytywnie do przodu
Stary obyś znalazł tam tego czego szukasz… i wróć kiedyś do nas
oby Ci się tam za bardzoo nie spodobało, bo niebawem wsio ze znajomych będą się spełniać poza granicami kraju.
mimo wszystko powodzenia!